Mieszkańcy cały czas walczą z rewolucyjnymi zmianami w Paku Bródnowskim, nie chcą drogi pożarowej i placu manewrowego. W konsultacjach społecznych mieszkańcy opowiedzieli się za ewolucyjnymi zmianami, doceniając walory przyrodnicze parku, ale urzędnicy mają swoją wizję.
Mimo licznych protestów i petycji Urząd Dzielnicy Targówek forsuje swój plan, który oznacza postępującą komercjalizację parku. Już rozpisano przetarg na psi park w Parku Bródnowskim, a w przyszłym roku planowane jest postawienie sześciometrowej rzeźby odnoszącej się do wojny w Ukrainie. Czy park jest z gumy?
Zapraszamy do zabrania głosu i wypełnienia ankiety, co zajmie nie więcej niż minutę.
Dnia 16 listopada 2023 r. na spotkaniu Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego omawiany był temat Parku Rzeźby, w którym w 2024 r. powstanie zapewne rzeźba ukraińskiego artysty odwołująca się do wojny w Ukrainie. Pisaliśmy już o tym wcześniej.
Stan obecny wygląda tak, że rada programowa w Parku Rzeźby zaopiniowała projekt nowej rzeźby i teraz decyzja leży w rękach zarządu dzielnicy. Podejrzewamy, że projekt zostanie skierowany do realizacji.
Z ważnych informacji: aktualne porozumienie zawarte z Muzeum Sztuki Nowoczesnej na prowadzenie Parku Rzeźby wygasa w maju 2024 r. Jest więc doskonała okazja, aby je zrewidować i ulepszyć.
Planowana lokalizacja rzeźby w Parku Bródnowskim
Główne głosy mieszkańców dotyczyły:
Konieczności realnego uspołecznienia rady programowej, teraz zasiadają w niej jedynie radni, urzędnicy i pracownicy MSN. Jest potrzeba, aby zasiadali w niej w sposób reprezentatywny mieszkańcy.
Konieczności uporządkowania spraw związanych z formalną stroną działania rady, powinien powstać regulamin normujący pracę rady, ustalający formę głosowania itp.
Konieczności akcji informacyjnej skierowanej do mieszkańców na temat roli i znaczenia rzeźb w Parku Bródnowskim.
Pojawiły się też ważne głosy ostrzegające przed negatywnymi konsekwencjami ustawienia w parku rzeźby odwołującej się do wojny w Ukrainie. Dotychczasowy charakter rzeźb nie miał charakteru upamiętniającego i martyrologicznego, jaki ma proponowana rzeźba. Dla społeczności ukraińskiej może stać się ona miejscem pamięci, składania kwiatów czy zapalania zniczy. Istnieje też poważna obawa, że rzeźba może stać się obiektem aktów wandalizmu czy prowokacji.
Wszyscy praktycznie zgodnie podkreślili, że negatywnie oceniają sytuację, w której pomysł postawienia takiej rzeźby nie był z nikim konsultowany. Ani z mieszkańcami, ani z władzami Targówka.
Park Bródnowski ma powiększyć się o nową rzeźbę. W 2024 r. ma stanąć tam rzeźba odnosząca się do wojny w Ukrainie.
W sprawie nie byłoby nic wyjątkowego, gdyż w parku działa Park Rzeźby, nadzorowany przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MSN) i mieszkańcy przyzwyczaili się do obecności sztuki w przestrzeni publicznej, gdyby nie fakt, iż nikt mieszkańców nie raczył był o tym poinformować. Nowa rzeźba ma mieć też wyjątkowo współczesny kontekst – wojnę w Ukrainie, co dodatkowo wzmaga pytania, czy taka rzeźba na pewno powinna w parku stanąć. Nie będzie wszak czystym dziełem sztuki.
Projekt nowej rzeźby w Parku Bródnowskim
Nikita Kadan
Nikita Kadan to ukraiński artysta sztuk wizualnych, który interesuje się szczególnie kwestią pamięci zbiorowej. Jego dzieła można znaleźć w najważniejszych galeriach i muzeach świata, były obecne na Biennale w Wenecji. To gwarantuje na pewno wysoki poziom artystyczny dzieła, ale nie można zapominać, że nie tylko to należy brać pod uwagę.
Nikita Kadan, The Red Mountains, 2019
Prestiż najważniejszy?
Rzeźby w Parku Bródnowskim nie podobają się wszystkim mieszkańcom, co jest całkowicie zrozumiałe. Sztuka współczesna trudno poddaje się łatwej ocenie i uznaniu jej za „piękną”. Faktem jest, że dla Dzielnicy Targówek jest to prestiżowa sprawa. Współpraca z Muzeum Sztuki Nowoczesnej to rzecz cenna. Na Bródno przyjeżdżają wycieczki z zagranicy, by podziwiać rzeźby w plenerze. Park jest wymieniany w zagranicznych przewodnikach. To też cieszy.
Przy Parku Rzeźby pierwotnie miała funkcjonować Rada Programowa jako ciało społeczne, które będzie konsultowało pomysły na nowe rzeźby. Ten pomysł szybko zarzucono i tak naprawdę nie wiadomo czy i jak działa owa rada. Dzięki interpretacji radnego Grzegorza Golca dowiedzieliśmy się, że w 2021 r. została powołana rozporządzeniem burmistrza Targówka nowa rada, ale w jej składzie są sami radni i urzędnicy. Próżno w niej szukać społeczników i reprezentantów społeczności lokalnej.
Skład rady programowej Parku Rzeźby w Parku Bródnowskim
Odpowiedź na interpelację radnego Grzegorza Golca
Za zamkniętymi drzwiami
Problem z niezrozumieniem sensu obecności rzeźb w parku wzmóc może niestety pomysł na kolejną rzeźbę. O tym, że jest taki pomysł opinia społeczna dowiedziała się od radnego Kamila Maciejczuka, który poinformował, że 6 listopada 2023 r. odbędzie się spotkanie rady. Mieszkańcy nie zostali na nie zaproszeni, ale udało im się dotrzeć i mimo niezbyt życzliwej reakcji władz na spotkaniu zostali.
Potencjalne lokalizacje rzeźby w Parku Bródnowskim
Z ich relacji wynika, że decyzja o wyborze rzeźby została już podjęta, wybrano też dwie potencjalne lokalizacje. Rada miała więc tylko „przyklepać” decyzję Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a w praktyce pomysłodawcy całego Parku Rzeźby, czyli Pawła Althamera. Sprawa będzie omawiana jeszcze na spotkaniu 16 listopada 2023 r. w Urzędzie Dzielnicy Targówek w sali 127. Warto przyjść i zadać swoje pytania lub podzielić się wątpliwościami.
A wątpliwości jest sporo
Czemu pomysł pojawienia się nowej rzeźby nie jest podawany do publicznej wiadomości? Czemu informacji o tym nie można znaleźć na żadnych stronach urzędowych?
Czy Rada Programowa Parku Rzeźby podejmuje decyzję autonomicznie, czy tylko akceptuje decyzję MSN?
Czy pomysł ulokowania rzeźby odwołującej się do wojny w Ukrainie nie wyłamuje się z dotychczasowej koncepcji rzeźb, które nie miały bieżącego kontekstu?
Czy nie istnieje duże ryzyko tego, że rzeźba stanie się obiektem ataków wandali?
Czy nie istnieje duże ryzyko, że wbrew intencji pomysłodawców, rzeźba taka stanie się powodem wystąpień antyukraińskich?
I sprawa bardziej fundamentalna. W Parku Rzeźby nowe obiekty mają pojawiać się co roku. Czy nie grozi to zbyt dużym nasyceniem rzeźbami przestrzeni parku, który ma być pierwotnie dla mieszkańców miejscem odpoczynku?
Wyspa dla kaczek, która powstała latem 2023 r. z inicjatywy mieszkańców w Parku Bródnowskim wylądowała w błocie razem ze szlamem z czyszczonego zbiornika. Urzędnicy obiecywali, że wyspę zabezpieczą.
Zapomniane kaczki
Zacznijmy jednak od początku. Po bardzo drogim remoncie niecki dużego zbiornika w Parku Bródnowskim (nie wiadomo czemu nie dokonano jego renaturyzacji) ogłoszono sukces inwestycji. Można by o tym dyskutować, ale faktem jest, że zapomniano o bytujących w zbiorniku kaczkach. Małe kaczki, które przychodzą na świat wymagają zapewnienia im pewnej minimalnej infrastruktury: kładki do wyjścia na brzeg, a najlepiej bezpiecznej wyspy, gdzie nie zagrożą im zwierzęta. Przez dwa lata załatwienie tej sprawy przerastało urzędników Targówka, mimo że mieszkańcy pisali listy, zgłaszali problem, czy sami stawiali deski na brzegu zbiornika.
Mieszkańcy działają
Zirytowani opieszałością urzędników mieszkańcy skrzyknęli się na początku czerwca 2023 r. i własnymi siłami, kupując potrzebne elementy zbudowali taką wysepkę. Jaka wielka była ich radość, kiedy ktoś dzień potem zrobił zdjęcie malutkich kaczek odpoczywających na wyspie. O akcji pisały ogólnopolskie media.
W tak zwanym międzyczasie zawstydzeni urzędnicy pokazali, że potrafią też szybko działać (kiedy ich się do tego zmusi) i kilka dni po „społecznej” wysepce kupili profesjonalną wyspę dla kaczek. Radość kaczek była wielka. Nie spodziewały się zapewne takiego wysypu wysepek.
Wszystko w błoto
Wydawało się, że sprawa została rozwiązana. Urzędnicy w osobie wiceburmistrza Jędrzeja Kunowskiego zapewniali, że wysepka będzie na czas opróżnienia zbiornika zabezpieczona i wykorzystana w następnym roku.
Jakież więc było zdziwienie i smutek mieszkańców, kiedy zobaczyli dziś swoją wysepkę leżącą w błocie wyjętym z dna zbiornika. Widok to obraz nędzy i rozpaczy – serce ściska się z żalu. Inicjatywa, czas, trud, aktywność społeczna mieszkańców poszły w błoto.
Co gorsze taki sam los spotkał wyspę kupioną przez urzędników. Czy do tego błota trafiły też deski, które służyły kaczkom jako wyjście z wody?
Na Targówku nie ma dialogu
Wnioski z tego płyną smutne. Brak poszanowania inicjatywy mieszkańców, marnotrawstwo środków publicznych i rzecz chyba najważniejsza – kolejny spadek zaufania mieszkańców do władz Targówka, które nie traktują ich poważnie, nie szanują ich inicjatywy i głosu. Brak dialogu społecznego to wielki problem na Targówku.
Ze spraw najnowszych. Ostatnio przypadkiem opinia społeczna na Targówku dowiedziała się, iż w Parku Bródnowskim ma stanąć rzeźba odnosząca się do wojny w Ukrainie. Będzie elementem Parku Rzeźby zarządzanego przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Nie odnosząc się do samej rzeźby i do sztuki nowoczesnej należy poczynić kolejną gorzką uwagę, że mieszkańców nikt o opinię nie pytał. Decyzja zapadała za zamkniętymi drzewami, a teraz będzie tylko próba jej usprawiedliwiania. Znów mieszkańcy stanęli przed faktem dokonanym.
Szkic nowej rzeźby w Parku Bródnowskim
Czy tak ma być?
Stawia to fundamentalne pytanie: czy urzędnicy są dla mieszkańców czy mieszkańcy dla urzędników? Każdy niech sam sobie odpowie na to pytanie.
Czy chcemy być tak traktowani? Czy urzędnicy i radni nie powinni być przedstawicielami lokalnej społeczności i wsłuchiwać się w jej głos? Czy mają prawo pouczać i oceniać mieszkańców?
Wyjście z ukrycia przez wiceburmistrza Krzysztofa Miszewskiego (zamieszanego w największą w historii aferę związaną z działalnością tzw. Wikinga), który chce nagle budować psi park w Parku Bródnowskim, nie wspominając, że jego urzędnicy doprowadzili do likwidacji istniejącego parku (który powstał z naszych podatków w ramach budżetu obywatelskiego) można śmiało uznać za początek kampanii samorządowej na Targówku.
Posypią się obietnice, cuda wianki. Przypatrujemy się temu z wielkim rozbawieniem.
Jako symbol obietnic przedwyborczych proponujemy poniższą grafikę.
O sprawie planowanej uchwały, która przyznawała członkom zarządu SM Bródno odprawy w wysokości 12-krotnego wynagrodzenia miesięcznego dowiedzieliśmy się w piątek 26 sierpnia. Tu więcej o tym.
Dzień później zaplanowaliśmy protest pod siedzibą spółdzielni. Na organizację był praktycznie jeden dzień, ale udało się. Protest rozpoczął się w poniedziałek 28 sierpnia 2023 r. o godz. 17.00 pod siedzibą spółdzielni przy Krasnobrodzkiej 11. O godzinie 18.00 miała się spotkać Rada Nadzorcza.
Przyszło około stu oburzonych spółdzielców. Pojawiła się telewizja i dziennikarz Super Ekspresu.
Koło protestujących spółdzielców przechodzili członkowie Rady Nadzorczej, ale tylko wzgardliwie machali rękoma w odpowiedzi na pytanie, czy będą głosować za odprawami. Jeden z nich w przypływie szczerości wyznał, że nic nie wie o planowanej uchwale. Kto więc pisze uchwały Radzie Nadzorczej? Według nas robi to prezes rękami opłacanej z pieniędzy spółdzielców kancelarii prawnej.
Tak więc wygląda “nadzór” nad Zarządem. Rada Nadzorcza od zawsze była posłuszną maszynką do głosowania pomysłów prezesa.
Uchwała o odprawach nie przeszła
Na szczęście skala protestu wystraszyła członków Rady Nadzorczej i postanowili zdjąć uchwałę z porządku obrad stosunkiem głosów 20:3. Wśród osób chcących dalszego procedowania uchwały byli: Jerzy Żarnecki, Katarzyna Michałowska i Zbigniew Adamski – ponoć pomysłodawca uchwały o odprawach. Osoby te wpisały się tym samym na spółdzielczą listę wstydu. Pamiętajmy o tym. Tu skład obecnej Rady Nadzorczej. Warto dodać, że Jerzy Żarnecki jest także radnym dzielnicowym na Targówku, gdzie rządzi koalicja PO – SM Bródno.
Sprawa odpraw ma też i dobre konsekwencje – zainicjowała proces zbierania podpisów pod wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego walnego. Trzeba zebrać około 3000 podpisów, aby takie walne się odbyło. Dopiero na nim spółdzielcy sami wybiorą nową Radę Nadzorczą i udzielą absolutorium dla zarządu.
Właśnie strach przed odwołaniem Zarządu na Walnym (brak absolutorium) spowodował zapewne tę próbę zabezpieczenia się przez gigantyczne odprawy.
To udało się powstrzymać, ale obecna Rada Nadzorcza nie reprezentuje spółdzielców tylko prezesa Sławomira Antonika. Tylko wybór nowej rady da nadzieję na prawdziwe reformy w spółdzielni.
A tego jak diabeł święconej wody boi się prezes Antonik i jego poplecznicy.
Działajmy dalej razem. Tylko wtedy będziemy decydować o naszym majątku spółdzielczym, a nie pozostawać zależni od widzimisię prezesa. SM Bródno w tej formie przypomina raczej dobrze zachowany relikt postkomunistyczny, któremu obca jest transparentność, demokracja, partycypacja czy dialog społeczny.
Członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno” są zszokowani wysokością odpraw, jakie mają w przypadku odwołania dostać prezes i dwaj pozostali członkowie Zarządu.
Po raz kolejny jako Stowarzyszenie, które stara się być odpowiedzialne za jakość życia publicznego na Targówku i i informowanie mieszkańców o wszelkiego rodzaju nieprawidłowościach czujemy się zmuszeni do działania i do pomocy spółdzielcom w walce o ich prawa. Po raz kolejny bowiem władze spółdzielni mieszkaniowej “Bródno”działają na własną korzyść, a nie dla dobra spółdzielców.
Gigantyczne odprawy dla członków Zarządu
Rada Nadzorcza kontrolowana w pełni przez prezesa Sławomira Antonika planuje w poniedziałek 28 sierpnia 2023 r. podjąć uchwałę, aby w przypadku odwołania prezesowi i dwóm pozostałym członkom zarządu SM „Bródno” przysługiwała odprawa w wysokości 12-krotności ich wynagrodzenia. Prezes Antonik unika od lat podania wysokości swoich zarobków, chociaż otrzymuje je ze środków wpłacanych do spółdzielni przez wszystkich spółdzielców.
Pensja poprzedniego prezesa wynosiła około 6-7-krotność średniej pensji przysługującej w sektorze przedsiębiorstw. Nie wiadomo, jak to wygląda to obecnie. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2023 r. wyniosło 6883,96 zł (brutto).
Warto zwrócić uwagę na kuriozalne uzasadnienie podjęcia uchwały. Rada Nadzorcza chcąc zabezpieczyć interesy członków spółdzielni uznaje, że najlepszą drogą do tego będą… gigantyczne odprawy dla członków zarządu. Odprawy te na pewno na długie lata zapewnią dobry byt członkom zarządu, ale nie spółdzielni.
Protest i zbiórka podpisów po Walne
Także w poniedziałek 28 sierpnia 2023 r., kiedy Rada Nadzorcza zamierza przyjąć skandaliczną uchwałę przyznającą prezesowi i pozostałym członkom zarządu olbrzymie odprawy w przypadku ich odwołania od godziny 17.00 do 20.00 spółdzielcy zapowiadają protest pod siedzibą SM „Bródno”.
Na proteście rozpocznie się również akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków SM „Bródno”. Zgodnie z § 65 pkt. 3 Statutu Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”: „Zarząd jest zobowiązany zwołać Walne Zgromadzenie z oznaczonym porządkiem obrad na żądanie: 1) Rady Nadzorczej, 2) przynajmniej 1/10 liczby członków Spółdzielni”.
Zważywszy na to, że członków spółdzielni jest około 26 000 to będzie potrzebne do zwołania Walnego niecałe 3000 podpisów.
W porządku obrad nadzwyczajnego zgromadzenia będą przewidziane mają być dwa punkty:
1. Powołanie nowej Rady Nadzorczej.
2. Głosowanie nad absolutorium dla zarządu SM „Bródno”.
Będziemy informować o dalszym rozwoju sytuacji i przebiegu akcji zbierania podpisów.
Lista podpisów. Po zebraniu podpisów prosimy o kontakt w sprawie jej odebrania.
Pani Agnieszka Szmulewicz zostaje ponownie dyrektorem Centrum Kultury i Aktywności przy ul. Siarczanej. To zasłużona i oddana władzy urzędniczka. Od kilku lat lokalna koalicja (PO-SM Bródno) sukcesywnie przejmowała dzielnicowe domy kultury.
Agnieszka Szmulewicz to dawna wiceburmistrz Targówka, urzędniczka związaną ze Spółdzielnią Mieszkaniową Bródno, tak jak aktualna pani burmistrz Małgorzata Kwiatkowska.
Po utracie stanowiska “zimowała” w bibliotece na kierowniczym stanowisku, podobnie jak wiceburmistrz Rafał Dworacki, który po okresie “zimowania” został bez konkursu dyrektorem DK Zacisze.
Dyrektorem DK Świt została też na 7 lat Lidia Krawczyk związana z lokalną PO.
Trwa gorący okres, nie tylko w pogodzie. Niedługo mają ruszyć prace związane z tzw. modernizacją Parku Bródnowskiego. Propozycji zaprezentowanej przez radnych i urzędników nie chce zdecydowana większość mieszkańców.
Mieszkańcy od lat protestują, aby powstrzymać niedobre pomysły urzędników odnośnie parku. W konsultacjach społecznych mieszkańcy chcieli zmian ewolucyjnych, troski o przyrodę i zmianę małej architektury.
A co im zafundowano w pierwszych propozycjach? Cztery pawilony, scenę, tor rolkowy przez środek parku i wielką mediatekę na skraju. Na szczęście po silnych protestach Urząd Dzielnicy Targówek wycofał się z części zmian.
Niestety, ale nadal tzw. modernizacja idzie w złym kierunku. W obecnym etapie ma powstać olbrzymia droga pożarowa z wjazdem od ul. Chodeckiej (szerokość, 5,6m), nowy pawilon w miejsce Gofrowa, utwardzone miejsce od wielką scenę i uwaga (hit!) plac manewrowy. Pytani o ten plac urzędnicy i władze milczą jak groby.
Plac manewrowy (400 metrów kwadratowych)
Mieszkańcy złożyli petycje, gdzie domagają się zmian tych niedobrych pomysłów. Niestety, pozostały bez echa.
Gdy cała Warszawa renaturyzuje oczka wodne, u nas w parku wylano morze betonu, który co roku pęka i trzeba dno zbiornika naprawiać. Kiedy cała Warszawa zwęża ulice i rozbetonowuje teren, to w parku powstaje wielka droga. Gdzie tu logika? – pytają mieszkańcy. Koszt zbiornika wodnego – 8,5 mln. Koszt planowanego etapu prac (główne elementy to: budowa drogi pożarowej, pawilonu, miejsca pod dużą scenę, scenę koło fontann) – 8,5 mln.
Dzisiejszy incydent z budką z lodami na placu zabaw w Parku Bródnowskim pokazał w soczewce opisywany problem. Metodą salami, drobnych kroków wprowadza się do parku handel, gastronomię i usługi. Jakby komuś nie mieściło się w głowie, że park może być wolny od hałaśliwej komercji.
Budka z lodami na placu zabaw w Parku Bródnowskim. 12.07.2023 r.
Dziwnie brzmiały wyjaśnienia p. Katarzyny Patrzycznej, dyrektorki VIII Ogrodu Jordanowskiego, który zarządza parkiem. Wedle jej wersji budka z lodami znalazła się w parku bez jej zgody. Pracownik parku miał wpuścić właściciela budki, którzy powołał się (niesłusznie?) na zgodę pani dyrektor. A zatem firma z lodami wjechała na teren placu zabaw w parku po tym, gdy wprowadziła w błąd pracownika. Czy pracownik nie mógł zadzwonić? Wpuszcza każdego, kto stwierdzi, że ma pozwolenie?
Rodzi to wielkie obawy odnośnie przyszłości parku, kiedy olbrzymia droga rozbije jego krajobraz i umożliwi pełnoprawny wjazd dla różnych budek i usług. A także ciężkiego sprzętu.
Poniżej garść komentarzy mieszkańców, z których jasno można odczytać, jakiego parku chcą dla siebie.