Kto zabetonował Targówek? Rafał Suchocki narusza układ

Pomysł Rafała Suchockiego trafia w serce „cichego” układu na Targówku, w którym rządząca Platforma Obywatelska i Spółdzielnia Mieszkaniowa Bródno przejęły całą przestrzeń publiczną – ze szkodą dla niej.

Trwa ożywiona dyskusja w mediach społecznościowych nad pomysłem Rafała Suchockiego, aktywisty i działacza społecznego z osiedla Wilno, aby przeprowadzić konsultacje społeczne w sprawie przyłączenia części Targówka Fabrycznego (osiedle Wilno) do Pragi Północ. Konsultacje to uznany przez miasto i stosowany od lat sposób na zasięgnięcie opinii mieszkańców. Wydaje się, że jest to narzędzie neutralne i ważne. Nie dla wszystkich.

Źródło: Targówek.info

Pomysł ochoczo podchwycili mieszkańcy, ale idea zmroziła radnych rządzącej opcji, którzy słusznie dostrzegli w niej zapowiedź swojej wielkiej porażki. Wynikiem konsultacji może być czerwona kartka dla rządzących. Mieszkańcy osiedla Wilno skarżą się bowiem na brak inwestycji i pomysłu na rozwój swojej okolicy. Wspomniany Rafał Suchocki od lat walczy o remont Szkoły Podstawowej nr 58 przy ul. Mieszka I – swego czasu ze starości rozpadł tam się plac zabaw

Rafał zebrał też środki na zakup nagłośnienia dla szkoły Niestety, to syzyfowa praca, gdyż bez poważnych inwestycji sytuacja trwale się nie poprawi. A władze nie chcą słuchać mieszkańców.

Smutny przykład: burmistrz Targówka wrzucił do kosza pomysł na konsultacje społeczne na temat Zalewu Bardowskiego i podpisał kolejną umowę z dotychczasowym operatorem. Jak inaczej można to odczytywać, jak nie jako kompletne ignorowanie głosu mieszkańców, dla których powstał ten zalew? Jego potencjał nie jest w ogóle wykorzystywany. Do zalewu nie ma żadnego dojazdu komunikacją miejską z Targówka.

Autor pomysłu podkreśla to, co świadomi mieszkańcy widzą od dawna. Radni uaktywniają się tylko w czasie wyborów, a potem znikają.

Pomysł Rafała Suchockiego trafia w serce “cichego” układu na Targówku, w którym rządząca Platforma Obywatelska i Spółdzielnia Mieszkaniowa Bródno przejęły całą przestrzeń publiczną – ze szkodą dla niej.

Przykładem zawłaszczania jest niedawny spór wokół domów kultury na Targówku. Powołani tam zostali bez konkursu dyrektorzy bliscy PO. To mówi samo za siebie. W domu kultury “Świt” zaczęła też pracować jedna z radnych PO, będąca w komisji kultury (!).

W  ostatnich wyborach samorządowych w całej Warszawie do rad dzielnic weszli niezależni mieszkańcy, aby reprezentować swoje interesy. Tylko na Targówku tak się nie stało.  Nie ma bowiem u nas niezależnych stowarzyszeń, fundacji, oddolnych inicjatyw, przestrzeni dla integracji sąsiedzkiej, a jeśli coś się pojawi jest od razu wchłaniane przez rządzących. Na Targówku nie ma przestrzeni dla rozwoju życia społecznego i to jest istota problemu. Ludzie nie mają realnej przestrzeni do działania.

Jedyna drogą pozostaje dla nas integrowanie się i mozolne dobijanie się o uwzględnienie głosu mieszkańców. Jak to jest możliwe, że od ponad dziesięciu lat mamy karuzelę tych samych nazwisk, opartą na współpracy władzy ze Spółdzielnią Mieszkaniową Bródno, która na terenie dzielnicy realizuje swoje interesy? Do niedawna burmistrzem Targówka był Sławomir Antonik, będący też przewodniczącym Rady Nadzorczej SM Bródno.

Jak to możliwe, że my mieszkańcy nie mamy w ogóle swoich przedstawicieli, którzy reprezentowaliby nasze, a nie partyjne interesy?

Polecamy artykuł poświęcony inicjatywie Rafała Suchockiego na portalu Targówek.info

Czy na Targówku działa w ukryciu Dom Kultury “Ratusz”?

Okazuje się, że od dawna są środki na zajęcia bezpłatne dla dzieci. Ma je Wydział Kultury i Promocji na Targówku, ale woli wydawać je na inne cele.

Jednym z koronnych argumentów za pomysłem połączenia obu domów kultury na Targówku, które znakomicie funkcjonują i cieszą się wielkim zaufaniem mieszkańców, była obietnica zwiększenia oferty kulturalnej, a przede wszystkim zapewnienia dzieciom pakietu zajęć bezpłatnych. Aby tego dokonać, przekonywali pomysłodawcy połączenia, trzeba połączyć oba domy kultury, co zaoszczędzi potrzebne środki. Żadnych wyliczeń i prognoz jednak nie dawali.

Jak widać jednak z podsumowania budżetów obu domów kultury i Wydziału Kultury i Promocji w Dzielnicy Targówek bardzo duże środki są we wspomnianym wydziale, tylko nie są właściwie pożytkowane.

Budżet Świtu za 2018 r. to 2 298 050 zł, Zacisza – 1 524 800, a tymczasem Wydział Kultury i Promocji ma do wydania w 2020 r. aż 1 235 037 zł. Czy nie można było zatem już dawno przekierować środków z wydziału do realnych potrzeb obu domów kultury, które miały za niski budżet? Czy w oparciu o pieniądze wydziału nie można było zwiększyć oferty kulturalnej dla dzieci i młodzieży? Jakie to działania w tym zakresie przeprowadził w ostatnich latach wydział? Jeden z ostatnich jego wydatków to koncert zespołu Pectus z okazji Dnia Kobiet, który kosztował prawie 30 000 zł. Czy może, jak mawiają niektórzy w Urzędzie Dzielnicy Targówek działa w ukryciu Dom kultury “Ratusz”, który prowadzi własną działalność?

Fot. Marian Kiełbasa

Warto odnotować też kolejny protest mieszkańców przeciw połączeniu obu domów kultury, który odbył się 14 marca 2020 r. pod Domem Kultury “Świt” z udziałem specjalnego gościa – barejowskiego misia, który jest znakomitym symbolem forsowanego przez radnych pomysłu połączenia obu domów kultury. Nadal nie zgłosił się nikt z mieszkańców czy ludzi kultury, którzy popieraliby ten pomysł. Nadal też nie ujawnił się autor pomysłu na połączenie. Zabawa w ciuciubabkę więc trwa nadal, a mieszkańcy w całym procesie są konsekwentnie pomijani.

Manifestacja przeciw połączeniu domów kultury na Targówku

29 lutego 2020 r. o godz. 12.00 pod DK „Zacisze” rozpoczęła się manifestacja mieszkańców przeciwnych planom połączenia domów kultury na Targówku. Wniosek o manifestację złożył Zbigniew Sagański ze stowarzyszenia „Razem dla Targówka”.

Fot. Tomasz Wincenciak

To była liczna (niecałe sto osób) jak na warunki lokalne manifestacja, pierwsza od bardzo wielu lat na Zaciszu, co pokazuje determinację mieszkańców, którzy przyszli na nią wyposażeni w transparenty, broniące niezależności  ich domu kultury. Marcin Gałązka z Zacisza, jeden i inicjatorów protestu, podkreślił, że dla Zaciszan jest to symboliczne miejsce, dom kultury wzniesiony dzięki pracy społecznej ich rodziców i dziadków i nie wyobrażają sobie jego likwidacji. (Połączenie obu domów kultury oznacza ich likwidację, gdyż powstanie nowa instytucja).

Fot. Tomasz Wincenciak

Z kolei muzyk, Tomasz Wincenciak podkreślał brak przejrzystości przy działaniu władz, które unikają jak mogą dopuszczenia do głosu czynnika społecznego. Ubolewał też nad brakiem aktywności radnych, którzy jego zdaniem powinni bronić interesów mieszkańców, a nie swoich partii.

Paweł Sky, performer i twórca plakatów, podkreślał, iż kultura jest sferą wolności, szczególnie od polityki i powinna kierować się własnymi prawami, a nie wolą urzędników.

Fot. Tomasz Wincenciak

Również Michał Mioduszewski, artysta, działacz kultury, znany z inicjatyw przy Domku Herbacianym w Parku Bródnowskim podkreślił, że połączenie instytucji wiąże się zawsze z redukcją etatów, zmianami programowymi, latami docierania się działów i niepewności wśród pracowników, co bardzo szkodzi działalności kulturalnej.

Fot. Tomasz Wincenciak

Na manifestacji pojawił się też Jacek Białek, długoletni dyrektor DK „Świt”, który odszedł z pracy w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Krytycznie odniósł się do sytuacji, w której najpierw ogłasza się pomysł na połączenie domów kultury, a dopiero potem powołuje się zespół, który ma dokonać bilansu kultury. Przyznał też, że niereprezentatywny skład zespołu nie wróży dobrze planowanej diagnozie kultury, gdyż brak jest w zespole niezależnych ekspertów i strony społecznej. Odniósł się też merytorycznie do argumentu, iż połączenie domów kultury zwiększy ich efektywność i wpłynie na polepszenie oferty. Stwierdził, że za swojej kadencji miał ciągle za mały o 10-15 procent budżet, co było główną przyczyną problemów. Brakującą sumę musiał bowiem “zarobić”.

Fot. Tomasz Wincenciak

Z wypowiedzi dyrektora Jacka Białka wynikało, iż wystarczyłoby większe dofinansowanie domów kultury, a wtedy mogłyby się pojawić zajęcia bardziej różnorodne, tańsze, czy nawet pula zajęć bezpłatnych.

W czasie trwania manifestacji zbierane były podpisy pod wnioskiem o konsultacje społeczne. Mieszkańcy chcą w ciągu kilku dni zebrać wymagane 200 podpisów i złożyć wniosek do Urzędu Dzielnicy Targówek o przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie połączenia domów kultury, a także potrzeb kulturalnych w dzielnicy.

Wzór wniosku o konsultacje.

Poniżej galeria zdjęć, których autorem jest Tomasz Wincenciak.

Pismo do pełnomocnika prezydenta Warszawy ds. etyki i polityki antykorupcyjnej w sprawie konfliktu interesów burmistrza Sławomira Antonika

W oparciu o Kodeks etyki pracowników Urzędu m. st. Warszawy zwracamy się z prośbą o sprawdzenie, czy Sławomir Antonik, burmistrz Dzielnicy Targówek w obecnej kadencji (w poprzedniej również burmistrz, a jeszcze wcześniej zastępca burmistrza dzielnicy Targówek), a jednocześnie 4 kadencję przewodniczący Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno, działającej na terenie Targówka nie dopuszcza się jednego z nadużyć wymienionych w par. 3 Kodeksu.

W naszym przekonaniu Sławomir Antonik, jako burmistrz musi dbać o interesy dzielnicy, a jako przewodniczący rady nadzorczej spółdzielni musi dbać z kolei o jej interesy, przy czym interesy dzielnicy i spółdzielni są różne, co wywołuje ewidentny konflikt interesów.

Ta niekorzystna sytuacja trwa już od lat. A donosiły o niej nawet krajowe media, np. w grudniu 2014 r., gdy szerokim echem odbiła się sprawa dużych odszkodowań, które dzielnica Targówek wypłaciła spółdzielni za niezapewnienie eksmitowanym lokalu socjalnego (https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,17080524,Kogo_broni_burmistrz_Targowka__Dzielnicy_czy_spoldzielni_.html) Obecnie w sądach jest ok 40 spraw na sumę łącznie ok. 4 mln złotych dotyczących tego sporu.

Należy nadmienić, że będąc burmistrzem dzielnicy Targówek jest zobowiązany zapewnić bezpieczeństwo i pewność obrotu prawnego mienia, jakim jest grunt i posadowione na nim budynki mieszkaniowe wielolokalowe oraz pawilony handlowe, będące zgodnie z rzeczywistym stanem prawnym własnością miasta stołecznego Warszawy, nielegalnie zarządzane przez Spółdzielnię Mieszkaniową Bródno. Co w konsekwencji jego decyzji, jako członka nadzoru powodowej spółdzielni doprowadza do uszczuplenia tego majątku nielegalnie i bezprawnie, poprzez ustanawianie praw do lokali niebędących własnością tejże spółdzielni, jak również poświadczanie nieprawdy, jakoby były to jej lokale i na podstawie takich oświadczeń przedkładanych w sądach lub u komorników dochodzi do przenoszenia „własności” tych lokali.

Będąc burmistrzem dzielnicy nie podjął żadnych znanych nam działań mających na celu zwrot i przejęcie kontroli nad tym majątkiem obejmującym blisko 100 budynków. Dodatkowo należy wspomnieć, że nie podjął również działań nad przejęciem majątku miasta stołecznego Warszawy będącego nielegalnie i bezprawnie i bez żadnej umowy zarządzanym przez Spółdzielnie Mieszkaniową Praga na osiedlu Targówek Mieszkaniowy w dzielnicy Targówek.

Z informacji dostępnych nie ma potwierdzenia, żeby jakakolwiek kwota z tytułu zarządzania tym mieniem wpłynęła do miasta stołecznego Warszawy. W naszym przekonaniu burmistrz Sławomir Antonik, nie występując o odzyskanie kontroli nad mieniem miasta działał na jego szkodę, a na rzecz dobra Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno.

Jakie działania urząd miasta w osobie pełnomocnika ds. etyki zamierza podjąć w tej sprawie?

Zarówno członkowie Stowarzyszenia będący jednocześnie Mieszkańcami dzielnicy Targówek jak i zwykli Mieszkańcy czekają z niecierpliwością na skuteczne wyjaśnienia i działania.   

Platforma na Targówku przejmuje Dom Kultury Świt?

Wciąż mieszkańcy Bródna czekają na konkurs na stanowisko dyrektora Domu Kultury Świt. Na razie zatrudniła się tam radna z PO.

O sprawie wypowiedzenia złożonego przez wieloletniego dyrektora DK Świt Jacka Białka było swego czasu bardzo głośno. On sam też zabierał głos w tej sprawie w specjalnym oświadczeniu. Sprawy te minęły, ale pamiętajmy, że przekazanie pełnienia obowiązków dyrektora (p. o. dyrektora) Lidii Krawczyk nie zamyka sprawy.

Nie wiemy, kim jest Lidia Krawczyk, nie dała się poznać mieszkańcom Bródna, jest postacią anonimową, powołaną na stanowisko dyrektora przez „kogoś” z góry. Widać, że dobrze czuje się z radnymi lokalnej PO, a zwłaszcza z jej przewodniczącym Krzysztofem Miszewskim, który pojawia się na licznych fotografiach zamieszczanych w mediach obsługiwanych przez Świt. Czy Lidia Krawczyk jest jego protegowaną? Tego nie wiemy, niektórzy mają różne pomysły.

Transparentność władzy publicznej wymaga, aby ważne decyzje podejmowane były merytorycznie i obiektywnie, w oparciu o stosowne procedury. Powołanie osoby pełniącej obowiązki dyrektora nie spełnia takich wymogów, choć prawo na to pozwala. Co ważne, Dzielnicowa Komisja Dialogu Społecznego na Targówku poparła postulat otwartego i jawnego konkursu. Mieszkańcy stworzyli też petycję za jak najszybszym powołaniem komisji konkursowej. W ramach Uniwersytetu III Wieku, który działa w DK Świt powstała też inicjatywa powołania szybko takiej komisji. Na spotkaniu z burmistrzem Sławomirem Antonikiem w dniu 21 listopada 2019 r. pojawili się jej przedstawiciele, pokazując listę z czterystoma podpisami i grożąc, że przestaną płacić za zajęcia, jeśli nikt nie zajmie się ich sprawą.

Zastępca burmistrza Bartosz Szajkowski także wiele razy wspominał, że konkurs będzie ogłoszony. Pisał o tym w liście do Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego. A na spotkaniu Komisji Kultury i Promocji, która odbyła się w 12 września 2019 r. w DK Świt powiedział wyraźnie, iż konkurs zostanie ogłoszony do końca września 2019 r. Mamy już koniec grudnia… A co ciekawe, w protokole ktoś dodał do słów burmistrza Szajkowskiego słówko „prawdopodobnie”.

Jeden ze scenariuszy, który może stać za kulisami odejścia dyrektora Jacka Białka mówił, że był on zbyt niezależny wobec lokalnej władzy i przewodniczącego Krzysztofa Miszewskiego z PO, więc jego niespodziewane odejście może sprawić, iż DK Świt zostanie przejęty przez lokalną władzę. A ma ona już doświadczenie w tym względzie. Jeśli popatrzymy na osoby zatrudnione w Centrum Aktywności Lokalnej na ul. Siarczanej, to znajdziemy tam znajome „twarze” z PO. Lokalna władza dba o swoich, co opisywały lokalne media. Kiedy wiceburmistrz Agnieszka Szmulewicz rezygnowała ze stanowiska, to od razu znalazła zatrudnienie jako wicedyrektor bibliotek na Targówku. Potem, bez konkursu pani Szmulewicz została dyrektorem nowej placówki –  Centrum Kultury i Aktywności Lokalnej przy ul. Siarczanej na Targówku Fabrycznym. Z kolei pani Dorota Kozielska, kiedyś wiceburmistrz z PO, znalazła „przystań” na Siarczanej, ale wcześniej „przechowana” została na etacie w DK Świt.

Teraz  dowiadujemy się, iż w DK Świt pracuje Aneta Wyczółkowska, radna PO, członek wspomnianej Komisji Kultury i Promocji na Targówku.

Czy DK Świt zmieni się w świetlicę lokalnej Platformy?

Mieszkańcy walczą o wolność i własność, a mandaryni rodem z PRL-u nie chcą oddać władzy

Trwają wybory do rad osiedli Bródno. Rok temu bezprawnie zostały unieważnione przez prezesa spółdzielni “Bródno”, ale dzięki determinacji Tomasza Szynkiewicza i wyrokowi sądu w tym roku mieszkańcy maja ponownie szansę na wybranie swoich przedstawicieli.

Niestety, ale spółdzielczy “beton” kurczowo trzyma się swoich stołków. Plakaty niezależnych kandydatów są zrywane, a ich ulotki są podrabiane przez działaczy spółdzielni, którzy chcą się podszyć pod niezależnych mieszkańców.

W materiale telewizyjnym prezes naszego Stowarzyszenia “Razem dla Targówka” Adam Rymski wyjaśnia prawdziwe kulisy batalii o wybory do rad osiedli.

Zachęcamy wszystkich do pójścia na wybory i oddania głosu na mieszkańców.

Nerwy w drużynie prezesa SM Bródno – relacja świadka z wyborów do rad osiedli

Rozpoczęły się wybory do rad osiedli Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno. Odbywają się w gorącej atmosferze, gdyż poprzednie wybory zostały bezprawnie przerwane przez prezesa spółdzielni, który wystraszył się tego, że jego ludzie zaczęli je przegrywać.

W tym roku, dzięki wielkiej, oddolnej mobilizacji mieszkańców na pierwszych wyborach była bardzo duża frekwencja, która zaowocowała wygraniem wyborów przez niezależnych kandydatów.

Mamy nadzieję, że także w innych koloniach dojdzie do przełomu i wreszcie rady osiedli będą w rękach mieszkańców, a nie tych samych od lat działaczy.

Zachęcamy do aktywności i publikujemy jedno ze świadectw. Osoba poprosiła o zachowanie anonimowości. Płeć osób w relacji została zmieniona, by uniemożliwić identyfikację.

Tak naprawdę zdecydowałam się kandydować do Rady Osiedla w piątek wieczorem po telefonie od kolegi, który powiedział, że znalazł drugiego kandydata. Wprawdzie z nim znaliśmy się z racji działania w ubiegłym roku w wyborach do Rady Osiedla, które zostały unieważnione, ale nie planowaliśmy kandydować. Zadzwoniłam w sobotę rano do niego, pogadałam i tak jakoś wyszło. Przekonał mnie, że spróbować ponownie warto, nie należy się poddawać, trzeba pokazać administracji, że jednak się interesujemy i staramy się zjednoczyć w słusznej sprawie.

I tak od soboty od godz. 15 zaczęliśmy chodzić od mieszkania do mieszkania, najpierw ogarnęliśmy nasze bloki, bo tu mieszkamy i znamy naszych sąsiadów, a tych których nie znamy, to poznamy. Na niedzielę zostawiliśmy inne bloki. Ale tyko po parę pięter obeszliśmy w dwóch innych blokach należących do naszej kolonii. Resztę załatwialiśmy ulotkami, które praktycznie od ręki były zrywane. W poniedziałek obeszliśmy nasze bloki ponownie przypominając sąsiadom o wyborach i mówiąc jakie są one ważne dla mieszkańców. Nieliczni sąsiedzi postanowili zostać w domu z uwagi na wizytę duszpasterską, która miała się odbyć właśnie w dniu wyborów w naszych blokach.

W poniedziałek jak poszłam na wybory, to strasznie się zdziwiłam, bo kolejka do odebrania mandatu była tak długa, że ludzie stali na schodach aż do samego dołu. Pracownicy administracji byli bardzo zaskoczeni taką olbrzymią  frekwencją. Zebranie rozpoczęło się z opóźnieniem prawie 20 minutowym i nawet ten, co zaczynał, to mówił, że nie będzie czekał. Jednak my chcieliśmy, żeby po wydaniu wszystkich mandatów rozpocząć zebranie. Ogólnie był bałagan, rozgardiasz. Brakowało krzeseł. Ludzie stali stłoczeni w niewielkiej sali. Później poszło szybciej, bo do Prezydium na Przewodniczącą większością głosów wybrana została poprzednia przewodnicząca. Udało mi się na wice zgłosić naszego człowieka. Później wybieraliśmy komisję wyborczą i tam  nasz człowiek się dostał oraz komisję liczącą głosy na 4 osoby 2 nasze. Potem były zgłaszane kandydatury na te dwa mandaty. Tak przewodnicząca kręciła i przekręcała nazwiska, że mojej kandydatury nie wpisała w ogóle, chociaż kolega mnie zgłosił. No, ale czujne oko kolegi to wyłapało i dopisali mnie. Zgłoszono kilku kandydatów. Ja uzyskałam dużo głosów, a kolega trochę mniej. Wiem, że były jakieś niezgodności z mandatami i kartkami, bo sąsiad to wyłapał i to zgłosił. Potem jak ogłoszono wyniki, to wyszli tak szybko, że nawet nie zakończyli spotkania. Byli czerwoni ze złości, zmyli się, ale zostały takie osoby nieprzyjemne z twarzy, które nam się przyglądały. Jeden z panów zaczął się kłócić i był bardzo nieprzyjemny, jedna kobieta, chyba z ramienia administracji też krzyczała do nas, że ulotki wieszaliśmy po nocy, że oskarżą nas za zaśmiecanie i znajdą na nas haka. Tyko dwie osoby z administracji nam podziękowały. Te dwie osoby zachowały się z klasą.

Jesień spółdzielców – mieszkańcy chcą zmian w Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno

SM Bródno, jedna z największych spółdzielni mieszkaniowych w Polsce nie ma na Bródnie dobrej prasy. Te same zarzuty powtarzają się od lat. Brak zmian na lepsze zaczął irytować już spółdzielców.

Na spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie „Razem dla Targówka” przyszło w piątkowy wieczór prawie 300 mieszkańców. Chcieli usłyszeć zrozumiałym językiem, na czym polega przekształcenie użytkowania wieczystego we własność i czemu część bloków na Bródnie stoi na tzw. gruncie nieuregulowanym. Zainteresowani byli też nadchodzącymi wyborami do rad osiedli, które zaczynają się 26 listopada 2019 r. Z racji, że na wielu klatkach nie ma ogłoszeń zapraszamy do zapoznania się z terminami i pójścia na wybory.

Sprawy związane z przekształceniem użytkowania wieczystego we własność omówił prezes Stowarzyszenia Adam Rymski, a następnie odpowiadał na liczne pytania spółdzielców. Pytano, czemu spółdzielnia nie informuje w jasny sposób o całej procedurze.

Padały też pytania bardziej fundamentalne: Czemu blokami zarządza spółdzielnia, skoro ich ani nie budowała ani nie ma własności do gruntów? Adam Rymski przypomniał, iż SM Bródno włada terenami pod blokami na skutek zawarcia z władzami Pragi Północ porozumienia wraz z aneksem, co do którego ważności można mieć liczne zastrzeżenia.

Drugą osobą, która pojawiła się w piątek był dziennikarz „Dziennika – Gazety Prawnej” Patryk Słowik, który pokazał patologie w strukturach SM Bródno, polegające m.in. na tym, że ci sami ludzie, którzy zasiadają w radach osiedli są też w Radzie Nadzorczej, czyli kontrolują samych siebie.

Absurd sytuacji zwiększa się, gdy uświadomimy sobie, że Sławomir Antonik, burmistrz Targówka jest jednocześnie przewodniczącym Rady Nadzorczej SM Bródno i do tego przewodniczącym jednej z rad osiedli. Negocjując więc pewne sprawy ze spółdzielnią burmistrz negocjuje je tak naprawdę sam ze sobą.  Ten jawny konflikt interesów trwa na Targówku w przypadku burmistrza od lat.  Patryk Słowik zachęcał też do udziału w wyborach do rad osiedli, gdyż tylko tak można wpłynąć na zmianę członków Rady Nadzorczej i realnie zmienić spółdzielnię na lepsze. Przypomniał też, iż zeszłoroczne wybory zostały „unieważnione” przez prezesa, kiedy zobaczył, że jego ludzie przegrywają. Gdyby nie batalia sądowa, którą ze spółdzielnią rozpoczął Tomasz Szynkiewicz sytuacja ta uszłaby prezesowi na sucho. Na szczęście sąd orzekł, że wybory zostały przerwane bezprawnie.

Kolejną osobą, reprezentującą Stowarzyszenie był Bartosz Wieczorek, który omówił patologie związane z przeprowadzaniem walnego zebrania członków SM Bródno.

Z niewiadomych powodów mieszkańcy muszą jechać z Bródna na ul. Kawęczyńską i potem po północy sami wracać do domu, gdyż władze spółdzielni od lat ignorują ich prośby o zmianę miejsca walnego, powołując się na fakt, iż na Bródnie nie ma tak dużej sali. Otóż sala jest, właśnie na Łabiszyńskiej 25, gdzie było spotkanie z mieszkańcami. Na walnym mamy też do czynienia z manipulowaniem kartami z upoważnieniami, które w dużej ilości posiadają na walnym np. robotnicy z Ukrainy, pracujący dla SM Bródno. Zgodnie głosują za osobą, która w pierwszym rzędzie daje im odpowiedni znak. Sytuacja była wielokrotnie opisywana.

Gościem specjalnym była pani Małgorzata Trykacz, która zmaga się z nieprawidłowościami w SM „Chomiczówka”. Omówiła patologie istniejące w tej spółdzielni, co pokazuje, że problem jest szerszy i poważniejszy.

Spotkanie zakończyło się wspólną kawą, wzajemnym poznawaniem się i rozmowami między mieszkańcami.

To było pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie zorganizowane przez nasze stowarzyszenie. Zapraszamy wszystkich chętnych do działania i troski o lokalną społeczność na wszystkich płaszczyznach.

Zapraszamy do wsparcia nas w organizacji kolejnego spotkania: https://zrzutka.pl/493f8y