Kolejna część walnego zgromadzenia również nie doszła do skutku z tego samego powodu co pierwsza. Po raz kolejny nie udało się wybrać prezydium zebrania spółdzielców, co stawia pod znakiem zapytania sens organizowania całego walnego zgromadzenia.
Wydano 19 mandatów na około 1000 członków spółdzielni.
Tegoroczne walne zgromadzenie zostało podzielone aż na 27 części, których przeprowadzenie potrwa niemal cały rok. Tym bardziej zaskakuje, że już na początku pojawiły się problemy uniemożliwiające prowadzenie obrad.
Z drugiej strony trudno dziwić się spółdzielcom, którzy przyszli jedynie oddać swoje głosy i poświęcili na to swój czas. Niewielu było chętnych, by dodatkowo wziąć na siebie obowiązki w prezydium czy komisjach i pozostać na sali co najmniej do godziny 22.00.
Na uwagę zasługuje również fakt, że kandydatów do rady nadzorczej było kilkukrotnie więcej niż spółdzielców uprawnionych do oddania głosu.

Pozostaje pytanie, czy znajdzie się instytucja lub organ, który pomoże wyjść z obecnego impasu w spółdzielni. Wielu spółdzielców otwarcie przyznaje, że czuje się bezradnych wobec przedłużających się problemów z funkcjonowaniem walnego zgromadzenia i sposobem zarządzania spółdzielnią. Zwracają uwagę, że obecna rada nadzorcza sprawuje swoją funkcję już siódmy rok, choć została wybrana na trzyletnią kadencję. Mieszkańcy proszą o zainteresowanie ich sytuacją i liczą na pomoc w przywróceniu prawidłowego funkcjonowania organów spółdzielni.